poniedziałek, 22 czerwca 2015

Rozdział 6

Tydzień później 

**Kim pov**
Nareście! skończone! - zachwyciła się Jessy naszym projektem placu zabaw dla jednej z londyńskich szkół podstawowych. Każdy w klasie dostał coś do zaprojektowania a mieliśmy to oddać do końca roku szkolnego. Jak już wiecie na jakim profilu jestem to tak chciałabym zostać architektem. Razem z Jessy zabrałyśmy się za tą pracę już kilka miesięcy temu. Pomyśleliśmy , zebraliśmy informacje, kolorystykę i oczywiście pomysły. Myślę że będzie to coś godnego uwagi!. Niby to tylko projekt szkolny ale gdyby był on gdzieś wysłany... była by to ogromna szansa dla mnie i mojej przyjaciółki.  Łatwiej byłoby dostać się na studia.  Czułabym się wspaniale gdyby nasz projekt był uznany za najlepszy!. Jak zwykle przesiadywałam z moją przyjaciółką w sali i robiłyśmy projekt dopóki nie przychodził koleś od ochrony i nie zamykał budynku szkoły. Zamykano ją coś około godziny dwudziestej trzydzieści. Jest  początek czerwca pomimo tego jak to lato w Londynie... za oknem  niestety , na moje nieszczęście, panował już zmrok. Pożegnałam się z Jessy mocnym przyjacielskim przytulasem. Jessy poszła w swoją stronę.
    Kilka a raczej kilkadziesiąt metrów dalej ode mnie zobaczyłam tysiące migających ciągle świateł radiowozów policji i ambulansów czyli karetek. Podeszłam trochę bliżej. Droga była zamknięta przez ogromny wypadek ciężarówek i samochodów osobowych. Nic mi do tego , jednak zostałam przez to zmuszona iść boczną uliczką ciemną alejkę. Tamtędy wyjść na drugą stronę głównej drogi kilkanaście metrów i mój dom a raczej willa. Mogłam zadzwonić po Niall'a ale po pierwsze nie chcę robić z siebie ofiary i obciachu a po drugie to
droga zajmie mi max dziesięć minut. Było ciemno i za każdym krokiem oddając się od katastrofy, hałas się oddalał, a raczej to ja od hałasu. Szłam jakąś połowę z dziesięciu minut i wiedziałam że za chwilę będzie koniec uliczki. Matka i ojciec zawsze chronili mnie przed tym miejscem i mówili żebym tędy nie chodziła. Ale tym razem nie miałam innego wyboru. Od rana nie byłam w domu i jak najprędzej chciałam się znaleźć w swoim wygodnym , cieplutkim i miękkim łóżeczku. Pewnie za dużo naoglądałam się "Malinowscy i partnerzy" od dłuższego czasu mam świadomość że ktoś za mną stoi , idzie za mną. Bałam się odwrócić. no to jest chyba normalne!. Bałam się tego czegoś co mnie czeka. Może to jakieś milutkie zwierze? albo pan z ochrony szkoły! tak to byłoby najlepsze rozwiązanie. Przyśpieszyłam ze strachu nie panowałam nad sobą. Osoba za mną też przyśpieszyła.Jednak ja nie biegłam. Nie chciałam wyjść na słabą i żeby ten ktoś poczuł mój strach. Nagle poczułam wibracje. Tak to mój telefon dzwonił a raczej wibrował w mojej torbie. Dzwoniła mama , nasza pomoc domowa lub Niall. Bo wiem że ojca jakoś za bardzo  nie obchodzę.  Ręce mi się trzęsły a tak naprawdę cała się trzęsłam czułam ciarki na swoim ciele. Jednak włożyłam dyskretnie rękę do torby nie zdążyłam przewrócić na zieloną słuchawkę po ekranie, poczułam jak ktoś wyrywa mi telefon z ręki. Ten ktoś miał rękawiczki. Dobra okraść mnie może niech bierze telefon. Ale mnie niech zostawi w spokoju! Ustałam jak wryta w Ziemię... jak słup soli. Nie wiedziałam co mam zrobić uciekać? niee ten ktoś jest silniejszy ode mnie. Przełknęłam głośno i wyraźnie ślinę. Po chwili na swojej skórze poczułam cieplutki strumień powietrza dmuchający na moją szyję. Ktoś dmuchnął w moją skórę.
- Proszę proszę panna Kimberly Middleton we własnej osobie.Siostrzyczka Niall'a córeczka Davida i Kate sama na tej ulicy hmm - warknął. Tak warknął  był to raczej męski głos. Albo kobieta z jajami. Usłyszałam trzask.
-Czego chcesz? jeśli nic co ze mną związane zostaw mnie! - powiedziałam. Ten trzask to był mój telefon. Mianowicie mój IPhone właśnie walnął w beton i jakiś słup. Hmm telefon za bogactwo a tak traktowany. O nie co ja mówię! dla ojca to drobne grosze...

-Wkurwiający ten twój telefonik , wiesz? - powiedział męski głos. 
-Nie odwrócisz się kochanie? - zapytał do mojego ucha. Poczułam mocny ścisk na moim pośladku. Tak bardzo się bałam! nie mogę przecież stać bezczynnie!
-Pozwól mi odejść - powiedziałam niezbyt spokojnie. A raczej cholernie poddenerwowana. 

Dalej jednak stałam tyłem do niego. Nie widziałam go, może to i lepiej?.
-Chyba śnisz obserwowałem Cię za długo , zbierałem informacje teraz mam tak puścić?. 
    Psia krew może i widziałam kogoś podejrzanego ale myślałam że to paparazzi się kręci i nie zwracałam na niego uwagi. A po za tym na co mnie śledzić? Nie ma nic takiego we mnie. Zacisnęłam mocno piąstkę i próbowałam gościa uderzyć. Łokciami , nogami , rękami czym to ja nie próbowałam?!. Wtem z moich zamyśleń wyrwał mnie mocny ból. Pociągnął mnie dosyć mocno zaw włosy. Syknęłam z bólu.
-Pożałujesz kochanie - warknął. Przestań do mnie mówić KOCHANIE!
- Puszczaj cipo - powiedziałam już nie zwracając uwagi na moje słownictwo " tak dobrze wychowana" .
- POMOOOCYYY!- zaczęłam krzyczeć najgłośniej jak mogłam.
-Zamknij się już kurwo! - wzmocnił uścisk mocny... wokół mojej tali dusił mnie prawie! Może i był to mój porywacz ale diabelsko pięknie seksownie pachniał!. Wiem... pomyśłicie sobie że to chore... ale taka byłą prawda. Być może pachniał zajebiścieale chciał mnie porwać! wywieźć za granicę? żądać okupu?!. Zawiązali mi usta chustką.Widziałąm to amerykańskich filmach później się zasypia i Cię okradają.
****
   Powoli otwierałam moje ciężkie powieki. Chciałam zacząć krzyczeć,jednak nie mogłam zorientowałam się że miałam zalepione usta. Czułam trząsanie,wstrząsy. Jestem w samochodzie...dokładniej to w bagażniku nie jest tu za wygodnie. Ruszyłam rękami też miałam związane. Nogi natomiast były wolne. Co teraz będzie? co na to rodzice? przyjaciele? brat? rodzina? media? gdzie mnie wiozą?  co jak się zoeirntują? co ze szkołą? Boże musisz mi pomóc! czemu akurat ja? Bałam i nadal się boję tego co mnie czeka. Nie widziałąm twarzy mojego porywacza. Może to lepiej zaoszczędził mi widoków.
  Pachnieć może i ładnie pachniał ale napewno! jak to porywacze miał okropne żółte zęby , brzydkie ubrania, tatuaże, piercing, mięśnie, był napewno dilerem i palił. Musi też mieć blizny , wiele blizn. Ma też może krzywy nos? Głowa mnie bolała. Czułam się jakbym dostała piłką lekarską i od koszykówki na raz... Nawet kiedy mrugałam... miało to swego rodzaju ból. Po chwili czułam że znów zasypiam.
****
-Szefie wreście ją mamy- powiedział męski głos. Nie otwierałam jeszcze oczu bałam się. Chciałam żeby myśleli ż ejestem jeszcze pod wpływem ich środków. Zorientowałam się że jestem przywiązana do krzesła.
-Jesteście tacy durni, taka bezbromna nie mogliście jej złapać musiałem zrobić to sam.- warknął jakiś męski głos usłyszałam trzask szkła które zrównało się z Ziemią.
-Wiem szefie to ty jesteś tutaj najlepszy. Ciekawe co powie braciszek kiedy dowie się że ją mamy. Co Niall?! o co chodzi?!.
- Niall się nie dowie nikt się o niej nie dowie- powiedział mi dobrze znzany głos który przy moim porywaniu mówił "kochanie". - kiedy się obudzi czeka ją prawdziwe piekło zostało tylko czekać- zaśmiał się.
Przez moje ciało przeszły dreszcze ,ciarki ,gęsia skórka wszystko na raz!  C Z E K A   M N I E   P I E K Ł O ! . Spalą mnie żywcem? podpalą mi cele?

***** C.DN!!!!
CZYTASZ= KOMENTUJESZ!!!!

Przepraszam że tyle czekaliście na rozdział ale mam skręconą kostkę i dlatego dodaję dopiero dziś. Co tam u was? Wyczekaliście się :)
To do następnego ByE <3
Już niedługo będzie zwiastun. i nagłówek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz