niedziela, 31 maja 2015

Rozdział 3

Odwróciłam się od Louis'a i zauważyłam że Luke się we mnie wgapiał. Po chwili jednak przestałam zwracać na to uwagę. To normalność co do mnie, wywiady gdzie muszę się wypowiadać na temat ojca i innych skoro jestem ambasadorką nie ma co się dziwić. A po za tym myślę że jestem w miarę atrakcyjna.  Po chwili z moich zamyśleń wyrwał mnie pewien głos.
- Może dałabyś namówić się na taniec? - spytał Luke z iskierkami nadziei w swoich pięknych oczach. 
-Nie umiem tańczyć - powiedziałam lekko zawstydzając się w ten  sposób.
-Ja też nie umiem ale dla takiej dziewczyny jak ty warto zrobić z siebie głupka.- powiedział drapiąc się pytająco po głowie.
- miło -powiedziałam rumieniąc się.- Mogę spróbować ale nic nie obiecuję.... - powiedziałam. Wstałam szybko ze swojego miejsca Luke popchnął nas razem w stronę parkietu. Muzyka była raczej skoczna. Wtopiliśmy się w tłum więc nie wyglądaliśmy jak jakieś chore psychicznie, każdy tańczył jak chciał i jak umiał niektórzy tańczyli bardzo chaotycznie. 

- Tańczysz tak wspaniale jakbyś robiła to całe życie i ty mówisz że nie umiesz.-powiedział wyszczerzając te swoje piękne lśniące białe ząbki. 
-Dziękuję miło z twojej strony- powiedziałam. Z tego co widzę próbuje mi on zawrócić w głowie!. Nagle kiedy skończyło się te kilka piosenek zdyszani wróciliśmy na swoje miejsca. Napiłam się  "tęczowego drinka" jak to uznał Louis. Ogółem jest super zabawa! mogłabym tak codziennie... jednak są inne obowiązki ale o tym innym razem.  Nagle Luke zaprowadził mnie do swojego towarzystwa. Rozmawialiśmy śmialiśmy się dużo. Postanowiłam pójść do toalety jednak coś przy wejściu sprawiało mi problem. Nie nie były to całujące się pary i niezależnie od płci robiące coś w łazienkach idealne miejsce na stosunek łazienka gdzie ludzie się załatwiają! mega! super! po prostu... Jednak ktoś złapał mnie ręką za usta nie mogłam nic mówić. Ten ktoś raczej chłopak wepchnął mnie do toalety męskiej... Nagle poczułam czyiś dotyk na sobie. To był on ... był to ten koleś który trzymał mi usta ubrany cały na czarno kominiarka jednak miał piękne oczy ładne, mniejsza o to co on chce ze mną zrobić?!  Zaczął ściągać moją sukienkę?! Nagle drzwi toalety otworzyły się z hukiem. Nagle w drzwiach ujrzałam i usłyszałam głos Luke'a i Niall'a. Nagle ten ktoś mnie puścił i szybko zaczął uciekać. Ktoś podniósł mnie był to Luke , Niall poszedł gonić tego kogoś.
-Kto mógł to zrobić? masz wrogów? - spytał Luke.
- Nie Luke , nie mam wrogów. - powiedziałam z łzami w oczach.
-Ten ktoś na pewno za to zapłaci - powiedział parząc mi się głęboko w oczy po czym co?! złączył nasze usta w iście namiętnym i pełnym wstydliwej miłości pocałunku.
-przepraszam ja nie...nie powinienem...  -powiedział.
- Nic się nie stało...-powiedziałam po czym pogłębiłam pocałunek dany przez chłopaka. Zaraz co ja robię?! Nagle zdałam sobie sprawę... i oderwałam się szybko od chłopaka.
-Wiesz co? lepiej zapomnijmy... - powiedziałam po czym wstałam i szybkim krokiem wyszłam z toalety. Poszłam do Calum'a.
-Hej Cal zawieziesz mnie do domu? jakoś czuje się zmęczona... -powiedziałam,oczywiście kłamałam nie powiem mu przecież " hej  całowałam się z Luke! kocham go! " to byłoby idiotyczne. Ja ...ja powinnam zapomnieć.
-Dobrze - powiedział i uśmiechnął się przyjaźnie. Nagle wyciągnął telefon z kieszeni  i zaczął mówić " dobra zawiozę ci siostrę do domu bo już jest śpiąca ".
     Wyszliśmy z klubu przyznam wszystko było straszne , byłą już godzina druga rano. Najwyższy czas jak na mnie. Calum otworzył mi drzwi wsiadłam
do auta. Odjechaliśmy z piskiem opon.  Jechaliśmy ciemnymi ulicami Londynu. Kocham jechać w nocy mam wtedy przeczucie że za nami jedzie księżyc. Po chwili moich zamyśleń auto się zatrzymało wyszłam z niego. Ruszyłam w stronę  furki Cal mi ją otworzył. Weszłam po schodach do wielkich drzwi.
-Pa Cal i dzięki , dobranoc -powiedziałam.
-pa , nie ma za co, dobranoc -powiedział po czym wyszedł za furtkę i oddalał się w stronę samochodu.
     Ja otworzyłam drzwi i weszłam cicho do domu zdjęłam swoje szpilki. Wzięłam je w ręce. Podreptałam na paluszkach po schodach na górę do mojego pokoju. Włożyłam szpilki do wielkiej białej szafy. Przebrałam się w piżamę. Poszłam do toalety , zmyłam makijaż i wyszłam. Poszłam w stronę łóżka pościeliłam je i położyłam się spać. A raczej myśleć co dalej ze mną? z Luke? ja nie wiem czy go kocham . Co jeśli u niego jest tak " na jedną noc i koniec"? . Boję się że złamie mi serce... Po chwili poczułam jak oczy mi się kleją i zasnęłam ze zmęczenia.

***Niall POV***
Obudziłem się właśnie wróciliśmy z imprezy o czwartej rano! a jest jedenasta... postanowiłem iść do Kim. Poszedłem cicho i skierowałem się w stronę jej pokoju oczywiście nie w samych bokserkach czy coś ... ubrałem się.

Zapukałem lekko w drzwi.
-Można wejść? - powiedziałem cicho ale na tyle głośno by usłyszeć.

-Tak - odpowiedział mi cicho głos Kim.
-Hej , co tam u ciebie? jak się czujesz? - spytałem.
- Cześć, po wczorajszych przeżyciach? lepiej...zdecydowanie lepiej gdyby nie -nie dokończyła zaczęła wypuszczać łzy z oczu. Podszedłem do niej szybko i mocno przytuliłem wiedziałem że jest wrażliwa.
-Cii już nic nie było zapomnijmy o czymś co było kiedyś i pamiętajmy o dziś i naszym jutrze. - powiedziałem próbując ją pocieszyć.Po chwili przestała płakać. Otrząsnęła się.
-Masz rację ... ej! - krzyknęła.
-Co- powiedziałem.
-Dziś spotkanie ojca ! musimy tam być ! -powiedziała.
-Zupełnie zapomniałem! o której to? - powiedziałem.

-Dziś o dziewiętnastej coś tam będą przeprowadzać ze mną wywiad i chcę żebyś przy mnie był chociaż siedział trochę dalej. - powiedziała a z jej oczu można było wyczytać słowo " proszę przyjdź" .
-Dobrze będę tam. - powiedział.
-Dziękuję Niall ! - krzyknęła i popadła mi w ramiona.
-Dobra idź się szykuj i zrób się na bóstwo! - powiedziałem śmiejąc się.
-Dobra - odpowiedziała równie szczęśliwie.
 
   ***Kimberly POV***
       Wzięłam jedną z moich najładniejszych sukienek mianowicie naprawdę mocną pomarańcz. Na środku był  złoty pasek. Jest to sukienka sławnego projektanta w moim kraju. Do ego założyłam czarne szpiki. Po tym wszystkim usiadłam przed moją toaletka która znajdowała się w moim pokoju. Zaczęłam się malować. Na ogół nie lubię mocne makijażu jednak postanowiłam zaszaleć. Nałożyłam korektor , podkład , puder , pomalowałam moje długie rzęsy. I to co najlepsze czyli kreski. Zrobiłam je naturalne jednak  coś tam w sobie mają.  Zabrałam się za fryzurę. Postawiłam na zrobienie lekkich loków lokówką. Gdy byłam gotowa nim się obejrzałam już osiemnasta! Niall zawiózł mnie do tego "Radio London". Było to radio w którym ma być przeprowadzony wywiad ze mną o moim życiu i sławie jaką zgotowali mi rodzice.  Będzie to też puszczane w Tv. Rodzice mnie zobaczą...  Dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z auta i poszłam z Niall'em.
-Cześć Kim nareście ! - powiedział najwidoczniej ten cały ktoś kto ma mi zadawać pytania.
-Tak , cześć-powiedziałam.
-Dobrze siadaj zaraz się zaczyna! - powiedzieli chórem. Straszny tu tłok nikt nie ma tu chwili wytrhnienia.  Co chwilę pytaja mnie " potrzeba czegoś? " lub co kolwiek . Nareście się zaczęło zaporwadzono mnie przed sporą publiczność. Usiadłam na wygodnym skórzanym fotelu obok można go nazwać reporterem.
-Już dziś proszę Państwa przywitamy Kimberly Middleton! Córkę sławnego biznesmena i polityka znanego na całym świecie! i jej matki kobiety modelki która ma sławną linię odzieży. - powedział donośnym głosem reporter.
- Hej Kimberly , co tam u ciebie?-spytał.
-Cześć wszystkim, dobrze a u ciebie? - powiedziałam.
-Wspaniale! cieszę się że zgodziłaś się na wywiad! -powiedział.
-Dobrze przejdźmy do tego co mamy robić, jak czujesz się będąc córką tak bogatych ludzi? -  zadał mi pierwsze pytanie.

- Jak dla mnie jest to normalna rodzina niczym się nie różniąca jak najbardziej cieszę się że mam kochającego ojca i matkę. -odpowiedziałam.

-Aha twoja odpowiedź jest imponująca jesteś bardzo zdolna z tego co słyszeliśmy i utalentowana czy to prawda?  - spytał .

-Nie wiem czy jestem aż tak utalentowaną osobą natomiast kocham muzykę i wszystko co z nią związane , kocham też fotografię , i także mam szanse na zostanie modelką. - powiedziałam.

- Mhmm, Jak myślisz kim będziesz w przyszłości? masz pomysł aby pomagać dzieciom? -spytał.

- Chciałabym być kimś normalnym , chociaż praca piosenkarki bardzo by mi się spodobała kocham to co robię. Co do dzieci tak chciałabym zostać ambasadorką i aktualnie jak najbardziej nad tym pracuję. - powiedziałam.

- Czy kiedykolwiek paliłaś? lub coś w tym stylu.-spytano mnie.Oczywiście skłamię nie powiem im że ćpałam.

-Nie , jednak czasem na imprezach zdarza mi się wypić ale w małych ilościach, jak na razie miałam do czynienia tylko z alkoholem.  -odpowiedziałam ponownie.

- Bardzo nam się podoba twoje podejście do życia, co jest dla ciebie najważniejsze? - spytano.

-Dla mnie najważniejsze jest życie, zdrowie ,rodzina,pasja , talent, -powiedziałam.

-Aha teraz nietypowe pytanie, jaki jest twój ideał faceta? - spytano mnie ponownie.

-Mój ? hmm niech pomyślę na pewno musi być wysoki wysportowany, być może jakieś tatuaże , brunet , wysportowany co do charakteru to poczucie humoru nawet nie wiem , jak każdy wie nie śpieszy mi się do drugiej połówki.

     


*****
 C.D.N <3 !          CZYTASZ = KOMENTUJESZ! 
Wow ten rozdział wyszedł naprawdę długi . Chcę was powiadomić że zayn będzie późnieeeeej . :) Na razie planuje to co planuję .
Więc trzymajcie się i do następnego :)! Rozdział był bardzo długi *tak myślę*
bo spóźniłam się o jeden dzień.  Więc do następnego i myślę że będzie was przybywać:)  za błędy ortograficzne przepraszam. 

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 2

   ***Niall POV***
Korzystając z tego że wszyscy śpią ojciec matka po wczorajszym melanżu jeśli mozna to tak nazwać . Kimberly śpi pewnie ze zmęczenia szkołą więc... postanowiłem a raczej mam zamiar. Z szafy wyjąłem banknot i narkotyki...lubiłem to a nawet kochałem było to moim uzależnieniem. Usiadłem wygodnie na mojej skórzanej sofie która znajdywała się w moim pokoju.  Banknot zwinąłem w można to nazwać "rurką". Wysypałem z malutkiego "woreczka" a raczej torebki biały proszek. Przystawiłem banknot do nosa a druga jego strona przylegała do szklanego stolika na kawę przed wysypaną anfetaminą. Po chwili moje płuca wypełniło istne niebo Nagle...

**Kimberly POV**
Zbliżałam się do pokoju Niall'a. Chciałam zobaczyć czy już nie śpi ,ponieważ  się obudziłam a nudno jest  siedząc samej w pokoju. Otwierając dyskretnie ledwo słyszalnie drzwi  zobaczyłam że Niall robi cos dziwnego coś niepożądanego przez ojca.
-Niall co ty robisz? - spytałam patząc na niego , jego źerenice były większe jak zwykle.
-Musiałaś? -spytał.
-Ale co? o co ci chodzi? - powiedziałam.
-No sama nie wiesz? zaraz nakablujesz! - powiedział lekko poddenerwowany.

-Niall my się trzymamy razem nie nakabluję. A tak po za tym jak to smakuje? - spytałam.
-Ale co? - powiedział Niall.
-No to - powiedziałam wskazując na bodajże anfetaminę.

-aaa to, spróbuj to zobaczysz. - powiedział po czym wskazał oczami na sofę żebym usiadła.Usiadłam wygodnie.
-Zobacz jak ja to robię.-powiedział poważnie. Wiedziałam że on coś ukrywa teraz wiem co.  Nie wiedziałam co we mnie wstąpiło , patrzyłam się na brata nie wiedziałam co robię co powiedziałam.
-Teraz ty - powiedział - nie bój się - dodał po chwili.
Wzięłam niepewnie banknot zastanawiając się czy dobrze robię. Ale to tylko jeden raz . Żeby zobaczyć jak to smakuje nie uzależnie się!.
Wciągnęłam trochę proszku nagle zaczęłam kaszleć kichać. Po chwili czułam się jak po jakiejś dobrej imprezie.Otrząsnęłam się.
-Idziesz dziś ze mną na imprezę? - spytał.
-Mogłabym. To ja idę się szykować. - powiedziałam.

Po czym wyszłam z pokoju. Obiecuję sobie że nigdy nikomu nie wygadam . Raczej. Poszłam w poszukiwaniu sukienki i szpilek .
Zdecydowałam się na ten zestaw : 

  
Po czym poszłam się pomalować. Nałożyłam podkład korektor pomalowałam rzęsy tuszem, zrobiłam kreski i myślałam że wszystko już gotowe a jednak jeszcze szminka nałożyłam dosyć krwistą czerwień.
Postanowiłam pójść  do mamy niby jestem pełnoletnia i te inne sprawy ale wolę żeby wiedziała gdzie szwędam się w nocy i to w Londynie. 
-Hej mamo - powiedziałam.
-Cześć córeczko , co się tak wystroiłaś idziesz gdzieś? - spytała.
-Właśnie o to chciałam zapytać czy mogę iść na imprezę do klubu z Niall'em.-powiedziałam.
-Tak jasne , a do jakiego klubu? -spytała.
-Zapewne w Londynie , Niall z tego co pamiętam wspominał chyba o "Club Night"dobra ja już lecę bo zaraz idziemy papa mamo!  - powiedziałam.
-Papa córeczko tylko wróćcie tak w odpowiednią godzinę i uważaj na siebie! - powiedziała mama po czym puściła mi oczko. 
Poszłam do Niall'a on jakoś się nie wystroił. Założył normalne jeansy i białą koszulkę na krótki rękaw. ALe za to włosy.... jak to on perfekcyjne! .
-Ładnie wyglądasz, chodź musimy już jechać poznasz kilku nowych ludzi , masz na siebie uważać. - powiedział stanowczo.
-dobra dobra nie denerwuj się - zaśmiałam się.
Założyłam swoje szpilki i wyszliśmy w pośpiechu z domu. Jechaliśmy przez jakieś pół godziny dosyć daleko ten klub...
Po chwili zauważyłam że już nie jedziemy ,auto Niall'a zatrzymało się.
Niall grzecznie otworzył mi drzwi po czym wysiadłam z auta. 
  Moim oczom ukazał się wielki a raczej ogromny klub. Na górze przy jednym z kilkunastów balkonów widniał neonowy napis " Night Club!".
Skierowałam się za Niall'em.
- Cześć - rzucił szybko Niall nieznanym mi wcześniej chłopakom.
-A któż to taki? -zapytał jeden z chłopaków był on blondynem z piercingiem w wardze i lekko postawionymi ku górze włosami.
-To moja siostra może się poznacie? -zaproponował mój brat.
-Cześć Jestem Luke - powiedział ten najładniejszy z nich.
-Cześć Jestem Kimberly -powiedziałam po czym uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Hej, jestem Calum- powiedział gość o brązowych włosach z blond pasemkiem.
-Hej ja jestem Louis -powiedział szatyn.
-No dobra! mam nadzieję że się polubicie i bla bla.-powiedział Niall.
Zauważyłam że Luke dosyć dziwnie się we mnie wgapiał.
-Może wejdziemy już do środka? -zaproponowałam.
-Jasne wchodźmy już.-powiedzieli chórem.
Weszliśmy do środka wystrój przyznam był nowoczesny podobało mi się tam.
Usiedliśmy wszyscy razem przy jednym stoliku obok mnie usiadł Luke a naprzeciwko nas Calum i Niall. Louis siedział od wyjścia na krześle.
-Może przyniosę wam coś do picia?-spytał Louis.
-Co dla Ciebie Kimberly? -spytał .
-Ja? hmm jakiś sok z dodatkiem alkoholu? nie wiem sama ty się lepiej znasz wybierz coś.-powiedziałam i posłałam mu uśmiech. 
***
Witam was na moim blogu! już 2 rozdział!
dziękuję za 1 komentarz!
oby tak dalej!
to wielka motywacja do dalszego działania :* !

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!
To do następnego papa ! ;)

 

środa, 13 maja 2015

Rozdział 1

Może wam opowiem trochę o moim życiu...
Nazywam się Kimberly Middleton.
Mam 19 lat , uczęszczam do Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego.
Jestem brunetką o ciemnej karnacji i brązowych czach.Jestem dość wysoka.  W przyszłości chcę mieć wiele zawodów  być nauczycielką , w-f , angielskiego , historii, być ambasadorką , aktorką , reżyserką projektant wnętrz. Jestem miła , szalona  mam więcej pozytywnych cech , sprytna.Teraz może trochę na temat mojej rodziny...
  Moją matką jest Kate Middleton. Ma piękne zielone oczy ma  ciemną karnację jak ja.Jest ona sympatyczna miła i ma poczucie humoru. Mama boi się ojca nigdy się mu nie sprzeciwiła, ale kocha go za wszystkie jego cechy nawet te złe. Nikt nie jest idealny. Mama jest szatynką.Moja mama pracuje jako modelka ma własną firmę odzieżową.B
ardzo ją kocham nie ma żadnych wad. Ma 45 lat. 

 Moim ojcem jest David Middleton. 
Ma 52 lata. Jest dobre zbudowany jak na swój wiek. Tata ma więcej wad niż zalet... 
Nienawidzę jego obojętności co do ludzkiego cierpienia i krzywdy.
Mój ojciec jest znany na całym świecie , jest politykiem i ma kilka rozbudowanych firm. Jest biznes'menem. Zna się na tym co robi , ma smykałkę do biznesu.

  Mam też Brata Niall Middleton.
 Niall jest farbowanym blondynem. Oczy ma piękne niebieskie. Niall jest optymistą ma zabawny śmiech  po czym można wywnioskować że ma dobre poczucie humoru. Niall praktycznie nie ma wad ale od nie dawna czuje że coś przede mną ukrywa...
 Moją najlepszą przyjaciółką  jest Jessy Pert. 

 Jest ona blondynką o pięknych oczach.  Jessy chodzi ze mną do klasy, szkoły jest moją najlepszą przyjaciółką. Jest optymistycznie nastawiona do życia jak ja. 
 Brzydzi się narkotykami ma dużo zalet , ma poczucie humoru zawsze jest uśmiechnięta , jest sympatyczna i miła.
***Kimberly POV***
Zadzwonił budzik wstałam leniwie z łóżka.Skierowałam się w stronę szafy założyłam bluzkę z nadrukiem i czarne rurki. Zrobiłam makijaż , jeśli tusz do rzęs i trochę pudru i kreski można nazwać makijażem.... Nigdy nie lubiłam  a raczej tolerowałam mocnego makijażu.

  Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie przygotowane przez mamę. Odeszłam od dużego stołu i poszłam w stronę drzwi wzięłam  torbę założyłam skórę i converse i wyszłam. Wsiadłam do wielkiego auta które czekało na mnie przed domem był tam Niall  jak co dzień odwiózł mnie do szkoły. Droga minęła szybko . Wysiadłam z samochodu i skierowałam się w stronę bramy szkoły. W szatni była Jessy przywitałam się z nią. Poszłyśmy pod klasę.
***
Lekcje minęły szybko. Po wyjściu ze szkoły pokierowałam się tam gdzie Niall często przebywał...

***Zayn POV***
Siedzę właśnie w aucie czekamy w korku zauważyłem piękną dziewczynę... Była brunetką była dosyć  wysoka... Siedziałem na tylnym siedzeniu więc szarpnąłem lekko Liam'a i zapytałem kto to.

- To jest Kimberly, siostra Niall'a, na razie nie radze jej ruszać ale mogę zebrać o niej informacje jeśli oczywiście chcesz szefie... - powiedział Liam.
-Chcę na jutro wszystkie najważniejsze o niej informacje na razie nic nie zamierzam ale warto się zabezpieczyć na przyszłość... - powiedziałem po czym  kazałem już Liam'owi jechać.
Może podczas tej podróży ja coś o sobie powiem? chętnie.
 Nazywam się Zayn Malik. Mam 22 lata. Jestem brunetem o brązowych oczach.  Miałem trudne dzieciństwo ale to może później... W wieku 12 lat uciekłem z domu zaopiekowała się mną jakaś obca mi kobieta przygarnęła mnie. Co do mojej rodziny moja matka nie żyje od od 12 lat... mój ojciec był okropny chyba nadal żyje po tym co mi zrobił nie obchodzi mnie jego życie...
 Jestem stanowczy , wybuchowy , agresywny co zależy od sytuacji , rządczy , władczy , dowódczy , ogółem raczej trochę taki BAD BOY.
   Nagle nim się zorientowałem dojechaliśmy pod moją willę tak wzbogaciłem się na dilerstwie i płatnym zabijaniu. Jest to dobrze płatna praca no ale jest też duże ryzyko ale jak to ja mówię jest ryzyko jest zabawa.
     Wyszedłem z auta i skierowałem się w stronę domu. Miałem piękny ogród duży dom i jednego pupila tak dokładnie to psa owczarka niemieckiego pilnuje domu kiedy nas nie ma.
   Ogółem mój dom ma wiele pokoi ale najważniejszym dla mnie jest piwnica jets najbardziej strzeżona często trzymam tam ludzi którzy są mi dłużni jakąś sumę pieniędzy rzadko kiedy wychodzą żywi... Może teraz trochę o wyglądzie.Mój przedpokój jest kremowy na ścianach wiszą wielkie obrazy. Kuchnia jest zielona i nowoczesna. Co do salonu tam góruje czerń biel i brąz. W mojej sypialni góruje czerwień. W toalecie niebieski. Na dole w piwnicy praktycznie wyalan jest ona betonem w każdym pomieszczeniu jest jedna nie zbyt mocna żarówka co do okien jest  jedno na pomieszczenie i zakratowane. W każdym są metalowe drzwi na kilka kluczy zamków. W każdym z nich są zwane przez osoby które tam przetrzymuje "narzędzia tortur" nie jest tu zbyt miło i pogodnie. Jest tu wręcz gorzej niż w piekle no ale cóż tak się płaci...
    Postanowiłem coś zjeść przygotowałem sobie jedzenie i usiadłem przed telewizorem z butelką piwa.

***Kimberly POV***
Niall był u swojego kolegi zaszłam tylko żeby dać mu kieszonkowe. Była już dwudziesta więc poszłam do metra i dojechałam do domu bałam się iść tak sama w nocy przez ten Londyn... Ogółem moim zdaniem to miasto jest niebezpieczne , szczególnie w nocy. Dojechałam szybko do znanego mi przystanku teraz tylko prosta droga ominąć kilka domów i już mój domek. 


Weszłam do domu było czysto i schudnie jak zwykle zauważyłam że w salonie są jacyś goście nie chciałam im przeszkadzać zjadłam w kuchni po zjedzeniu weszłam do wielkiego salonu i przywitałam się mówiąc " Dobry Wieczór" po czym poszłam na górę.
    Weszłam do toalety i załatwiłam swoje potrzeby zmyłam makijaż i wyszłam. Poszłam odrobić lekcje. Juro przecież kartkówka.
     Była godzina dwudziesta druga, położyłam się spać gdy na dole nadal dyskutowano o politycznych sprawach postanowiłam się tym nie przejmować nim się obejrzałam zapadłam w krainę snu...

*****C.D.N !
Więc miło mi was powitać na moim blogu! Ten rozdział wiem był dosyć nudny... Jestto rozdział jakby "poznajcie lepiej boahterów" ten rozdizał jedynie taki był reszta jest napakowana niespodziankami :).
LICZĘ NA KOMENTARZE :) !
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!!!!   
To do następnego ;)